Kompaktowe gry karciane do zagrania nawet z przedszkolakiem

Udostępnij
CZAS CZYTANIA: 7 min
Przeczytaj mi ten tekst

Tym razem mam dla Was zestawienie kompaktowych gier karcianych, które świetnie sprawdziły się w rozgrywkach z przedszkolakiem. Wybierając gry do tej polecajki, kierowałem się tym, aby do grania potrzebne były wyłącznie karty (bez żetonów, mepli czy kości), a dodatkowo, by całość mieściła się w niewielkim pudełku. Dzięki temu każdą z polecanych gier łatwo zabrać ze sobą na rozmaite wyjazdy. Oczywiście warunkiem koniecznym są tu także stosunkowo proste zasady, które z powodzeniem ogarnie młody człowiek, stawiający dopiero swoje pierwsze planszówkowe kroki.

To, co znajdziecie poniżej, to oczywiście tylko propozycje, ale takie, które świetnie się sprawdziły u mnie w ostatnim czasie. Kompaktowych gier karcianych jest na rynku całe mnóstwo i z pewnością znacie niejedną karciankę, która załapałaby się do takiego zestawienia. Chętnie sam dowiem się, w co grywacie ze swoimi przedszkolakami czy też 7–8-latkami.

Uśmiechnięty przedszkolak gra w kompaktowe gry karciane z zieloną sową przy stole w pokoju pełnym zabawek

Większość gier w zestawieniu ma sugerowany wiek gracza wyższy niż wiek mojego współplanszówkowicza, jednak spokojnie dajemy radę we wszystko zagrać, stąd nie ma tutaj tytułów typowo dla maluszków. Tego typu parametr, umieszczany na pudełku obok czasu rozgrywki czy minimalnej i maksymalnej zalecanej liczby graczy to jednak sprawa mocno indywidualna. W wiele gier z poniższej listy sam chętnie zagram także w pełnoletnim towarzystwie.

Kolejność omawianych poniżej tytułów nie jest przypadkowa. Po wstępnym wyselekcjonowaniu karcianek do tej polecajki poprosiłem mojego młodego współgracza o to, by sam poukładał pudełka gier: od tej, którą lubi najbardziej, do tej, którą darzy najmniejszą sympatią z wybranej puli. Najwyższy czas przejść już do konkretów!

Zestawienie gier w pigułce:

Tytuł gryLiczba graczySugerowany
wiek
Czas gryTryb gryTrudność
(wg BGG)
Cabo2-48+45 minrywalizacja1.22
Minecraft: Explorers1-48+15-60 minkooperacja1.71
Nie do pary!2-56+15-20 minrywalizacja1.00
Gluty2-66+ (8+ na BGG)20-30 minrywalizacja1.02
Bandido1-46+10-15 minkooperacja1.12
Do windy2-48+20-40 minrywalizacja1.39
Point Salad2-614+ (wg instrukcji)15-30 minrywalizacja1.15

okładka gry Cabo

Cabo (alternatywa: Sen)

Dynamiczna gra karciana, w której głównym zadaniem jest odnalezienie tytułowego jednorożca lub przynajmniej zbliżenie się do tego celu poprzez zgromadzenie przed sobą układu 4 kart o najniższej łącznej wartości. Na początku rozgrywki możemy podejrzeć 2 z 4 zakrytych kart, które układamy na stole przed sobą, co wprowadza element tajemnicy i wymaga dobrej pamięci oraz szczypty taktycznego myślenia. Karty mają numery od 0 do 13. Wystarczy więc, aby dziecko znało te liczby i wiedziało, która jest większa, a która mniejsza, by mogło z powodzeniem grać. Ewentualnie Cabo może właśnie posłużyć do nauki tych zależności – nic nie stoi na przeszkodzie.

Dzięki specjalnym akcjom na kartach odkrywanych ze stosu możemy podglądać własne karty, szpiegować rywali (podglądać ich karty) i dokonywać z nimi wymian. Gdy czujemy, że nasz wynik jest najniższy, z dumą wołamy CABO!, co inicjuje pełen napięcia finał rundy. Wszyscy odkrywają swoje karty i sumują ich wartości, co oznacza punkty zdobyte w pojedynczym rozdaniu. Jeśli osoba, która wywołała koniec rozdania, nie ma najniższego wyniku, otrzymuje dodatkowe 10 punktów karnych.

Przewidywany czas rozgrywki według BGG to ok. 45 min, jednak uwzględnia to pełną partię (do momentu, aż któryś z graczy przekroczy 100 punktów). Pojedyncza runda trwa zaledwie kilka minut. My często umawiamy się na konkretną liczbę rozdań i zamiast sumować punkty, liczymy po prostu liczbę wygranych rund.

Cabo to świetna propozycja ucząca blefowania i analizowania sytuacji. Jeśli nie możecie dostać wersji od Bezier Games, polecam Sen (wyd. Nasza Księgarnia) z pięknymi ilustracjami Marcina Minora – zasady tej gry są bardzo podobne do Cabo.

okładka gry Minecraft Explorers

Minecraft: Explorers

W grze Minecraft: Explorers wspólnie eksplorujemy charakterystyczny pikselowy krajobraz w poszukiwaniu ukrytych skarbów. Rozgrywając swoją turę mamy do dyspozycji punkty akcji, które wydajemy na odkrywanie nowych terenów czy walkę z pojawiającymi się mobami. W trakcie gry zdobywamy pożywienie, elementy wyposażenia domu, a także kilofy i miecze ułatwiające eksplorację.

Naszym głównym celem jest odnalezienie skarbów pasujących do wyciągniętych na daną rozgrywkę skrzyń, ale musimy przy tym unikać potworów: Zombie, Creeperów, Szkieletów czy Pająków. Na koniec każdej tury gracza odkrywamy kartę z talii Mobów – jeśli dany stwór jest już w grze, horda rośnie w siłę, wprowadzając kolejnych wrogów. Przegrywamy, jeśli talia potworów wyczerpie się – a mówiąc bardziej precyzyjnie, pojawi się wtasowana w nią karta Game Over – zanim zapełnimy skarbami wymaganą liczbę skrzyń.

Gra nie ma skomplikowanych zasad, a dzięki trybowi kooperacji zawsze możemy młodemu graczowi podpowiadać, co może wykonać w swojej turze, by wspólnie realizować cel. Poziom trudności łatwo zmodyfikować, dobierając po prostu mniejszą liczbę skrzyń do wypełnienia.

Karcianka Minecraft: Explorers zdobyła wyróżnienie w plebiscycie Gra Roku 2025 w kategorii Dziecięca Gra Roku.

Okładka gry Nie do pary!

Nie do pary!

Naszym zadaniem w Nie do pary! jest zgromadzenie jak najlepszej kolekcji skarpetek, zanim pralka rozpocznie swój cykl. Jak wiemy, skarpetki lubią gubić się w praniu! Podczas rozgrywki dobieramy po dwie skarpetki z talii: jedną dodajemy do swojej puli (rozpatrując jej efekt, jeśli go ma, np. kradzież samotnej skarpetki innemu graczowi), a drugą kartę skarpetki przekazujemy graczowi obok (w prawo lub w lewo, zgodnie ze strzałką na niewybranej karcie). Trzeba uważać – na koniec gry musimy mieć parzystą liczbę skarpet o danym wzorze. Nieparzyste zestawy nie dają punktów. Rozgrywka kończy się natychmiast po wyciągnięciu karty Pralki ze stosu.

Nie do pary! to szybka gra, bez długiego oczekiwania na własną turę, ponieważ nawet poza nią na nasz stół mogą trafić podrzucane nam karty. Abstrakcyjny motyw pralki i skarpetek świetnie pasuje do mechaniki i uczy dziecko nie tylko liczenia, ale też rozróżniania liczb parzystych i nieparzystych.

okładka gry Gluty

Gluty

Imprezowa Planszowa Gra Roku 2023, autorstwa cenionego Reinera Knizii. Oryginalnie gra nosi tytuł Fruit Flight, ale polska wersja z uroczymi, tytułowymi glutami to strzał w dziesiątkę. Zasady są banalne: ciągniemy karty ze śmiesznymi stworkami i zbieramy punkty. Pierwsze trzy dobrane karty są całkowicie bezpieczne. Prawdziwe emocje zaczynają się potem! Możesz dociągać kolejne karty, ale jeśli trafisz na gluta o takiej samej wartości, jakiego już masz – tracisz całą zbieraną w danej turze kolekcję.

Najlepsza zabawa zaczyna się przy podkradaniu kart przeciwnikom. Kto jest zbyt chciwy i przeszarżuje, w ułamku sekundy traci wszystkie swoje glucie łupy. Rozgrywka jest krótka i dynamiczna. Jeśli lubicie gry z mechaniką kuszenia losu (push your luck) i dawką wesołej interakcji, Gluty na pewno Wam się spodobają.

okładka gry Bandido

Bandido (alternatywa: Bandida)

W kooperacyjnej grze Bandido mamy do czynienia z przebiegłym więźniem próbującym uciec podziemnymi tunelami. Łączymy siły i sprytnie zagrywamy karty tak, aby zablokować mu wszystkie drogi ucieczki.

Wydawnictwo Helvetiq zdążyło nas już przyzwyczaić do nietypowych, wąskich kart (znajdziecie je też zresztą np. we wspomnianej tutaj grze Nie do pary!). Jedynym problemem Bandido jest to, że gra potrafi zająć mnóstwo miejsca. My najczęściej gramy po prostu na podłodze.

Alternatywą jest bliźniacza gra Bandida, będąca wydawniczym sequelem. Polecam jednak zacząć od Bandido, gdzie zasady są mniej skomplikowane, a dopiero potem sięgnąć po kontynuację oferującą symbole akcji specjalnych. Co więcej, obie gry można ze sobą łączyć. Na 10-lecie tytułu ukazała się także wersja Bandido: Alcatraz, która wprowadza kolejne drobne modyfikacje.

okładka gry Do windy!

Do windy

Zanim przejdę do opisu mechaniki, zacznę od wspomnienia o tym, że nakładem wydawnictwa Muduko ukazały się dwa różne graficznie wydania tej gry. Jedno (limitowane) ma minimalistyczne, oryginalne ilustracje, drugie (standardowe) zilustrował utalentowany Hubert Ronek – i to właśnie je mamy w kolekcji. Z punktu widzenia młodego gracza to ta wersja wydaje się znacznie atrakcyjniejsza.

W grze przenosimy się do zatłoczonego domu towarowego, rywalizując o to, kto przepchnie jak najwięcej członków swojej rodziny do kolejki osób czekających na windę (a ta może pomieścić określoną liczbę pasażerów). Ciekawe jest tu zależnościowe wchodzenie przed innych: dziewczynki wchodzą przed chłopcami, chłopcy przed mamami, a mama przed tatą. Do tego wpycha się jeszcze łobuzowaty dziadek i plączą się zagubione dzieci. Musimy przy tym kombinować, bo ustawianie członków rodziny przy odpowiednich windach daje podwójne punkty.

Dużym plusem dla dzieci jest brak wielkiego wachlarza kart w dłoni – na ręku zawsze trzymamy tylko dwie karty, z których wybieramy jedną do zagrania. Gramy trzy rundy ze zmiennymi zasadami punktowania dla poszczególnych pięter.

Okładka gry Point Salad

Point Salad

Gra Point Salad pojawiła się po polsku już w 2020 roku (wyd. Bard). Wciąż ją bardzo lubię, a jak się okazało – polubił też mój młody współgracz. Bohaterami są tu warzywa, a któż z nas nie lubi warzywnych sałatek? Zwłaszcza gdy za jej zrobienie dostaje się punkty zwycięstwa.

Uwaga! W instrukcji widnieje kategoria wiekowa 14+, co absolutnie nie ma przełożenia na rzeczywistość. Zasady są bardzo proste (trudność to 1.15 wg portalu BGG) i spokojnie można w nią grać z przedszkolakami.

W Point Salad dobieramy karty, tworząc warzywne zestawy. Każda karta z jednej strony ma ilustrację warzywa, a z drugiej – zasadę punktowania. Sposobów na zdobywanie punktów jest więc ponad 100. Karta ze sposobem punktowania może na przykład nagrodzić nas dwoma punktami za posiadaną marchewkę, ale jednocześnie odjąć punkt za cebulę. Celem jest budowanie takiego zestawu z rynku, który najlepiej zrealizuje nasze karty celów. Szybkie wybory i jasne zasady punktowania sprawiają, że to rewelacyjna, lekka karcianka.

Podsumowanie

Wymienione powyżej gry to nasze karciane pewniaki, które ratują nam popołudnia, weekendy, wyjazdy i… miejsce na półkach. Zmieszczenie dobrej zabawy w małym pudełku to sztuka, którą wielu wydawcom udało się opanować. A jakie tytuły królują na Waszych stołach (lub podłogach, jak u nas w przypadku Bandido), gdy gracie z najmłodszymi? Dajcie znać w komentarzach, w co udało Wam się zagrać z powyższych, a w co jeszcze my powinniśmy zagrać!

Jeśli warcaby można uznać za pełnoprawną grę planszową, to właśnie one były pierwszą „grą bez prądu”, którą poznałem, polubiłem i do dziś nie odmówię partyjki. W dzieciństwie zagrywałem się także w planszówki i karcianki, które były dodawane do „Kaczora Donalda”. Do dziś mam klika w swojej kolekcji. Jako statystyczny polak uwielbiam rosół, schabowe i gry z mechaniką deckbuildingu. Zawodowo copywriter, ale w zupełnie innej branży, a prywatnie szczęśliwy mąż i ojciec. Bez końca mogę oglądać sport w TV, a szczególnie piłkę nożną, siatkówkę, MMA i snookera.

Zobacz również...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *