Zabójczy bankiet u Katarzyny Medycejskiej. Perro Loko Games zapowiada grę Belladonna

Udostępnij
CZAS CZYTANIA: 2 min
Przeczytaj mi ten tekst

Hiszpańskie wydawnictwo Perro Loko Games, znane polskim graczom m.in. z Orloja (wydanego u nas przez Galaktę), zapowiedziało swoją najnowszą planszówkę, która nosi tajemniczą nazwę Belladonna. Za projekt gry odpowiada Paco Yanez, a za oprawę graficzną Amelia Sales (Salton Sea). Tym razem autor przeniesie nas do XVI-wiecznej Francji, abyśmy wzięli udział w złowieszczym bankiecie zorganizowanym przez królową Katarzynę Medycejską. Premierę zaplanowano na 2027 rok.

fragment okładki gry Belladonna

Gra przeznaczona jest dla 1 do 4 graczy w wieku od 14 lat, a przewidywany czas rozgrywki wg informacji wydawcy to 6 0do 120 min.

Cel graczy? Wcielić się w spiskowców, sprytnie usadzić szlachtę przy stole i dopilnować, by śmiertelna trucizna trafiła do odpowiednich kielichów. To jedyna droga do zwiększenia swoich wpływów na dworze.

Czasu na intrygę jest jednak niewiele – partia dobiega końca dokładnie w momencie, gdy królowa zejdzie po schodach do sali bankietowej. Do tego czasu żaden z niewygodnych gości nie powinien ujść z życiem.

A jak to wygląda mechanicznie?

Mechanika Belladonny opiera się na umiejętnym zarządzaniu kartami akcji, które po jednorazowym użyciu trafiają na stos kart odrzuconych do czasu, aż gracz zdecyduje się je odzyskać.

Okładka gry Belladonna

Centralnym elementem zabawy pozostają jednak kości. Każdy z graczy dysponuje dziewięcioma kośćmi w swoim kolorze, reprezentującymi gości oraz stopień ich… zatrucia.

Ponadto w pałacowych ogrodach na zebranie czekają kości w trzech dodatkowych barwach, symbolizujące dostępne w grze trucizny: cykutę, akonit oraz tytułową belladonnę (pokrzyk wilczą jagodę).

Krótko o autorze

Autor Belladonny, czyli Paco Yanez, to dość płodny twórca, a jego gry wydawane są przez różnych wydawców. Zaprojektował w ostatnim czasie m.in. All Aboard! (wyd. Devir) czy Salem (wyd. Last Level), a jego pierwszym dużym projektem było Oilfield z 2016 r. (wyd. ABBA Games).

źródło: Perro Loko Games/BGG

Jeśli warcaby można uznać za pełnoprawną grę planszową, to właśnie one były pierwszą „grą bez prądu”, którą poznałem, polubiłem i do dziś nie odmówię partyjki. W dzieciństwie zagrywałem się także w planszówki i karcianki, które były dodawane do „Kaczora Donalda”. Do dziś mam klika w swojej kolekcji. Jako statystyczny polak uwielbiam rosół, schabowe i gry z mechaniką deckbuildingu. Zawodowo copywriter, ale w zupełnie innej branży, a prywatnie szczęśliwy mąż i ojciec. Bez końca mogę oglądać sport w TV, a szczególnie piłkę nożną, siatkówkę, MMA i snookera.

Zobacz również...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *