Trzęsienie ziemi w Osprey Games. Zespół od planszówek zwolniony, stoisko w Essen odwołane!

Udostępnij
CZAS CZYTANIA: 2 min
Przeczytaj mi ten tekst

W maju tego roku pojawiły się niepokojące wieści z obozu Bloomsbury Publishing, właściciela Osprey Games. Firma zapowiedziała „strategiczne przeorientowanie” na rynek książek oraz gry bitewne i RPG, oficjalnie wystawiając swój ceniony dział gier planszowych i karcianych na sprzedaż. Pierwotnie liczono, że ewentualny nabywca przejmie zarówno bogaty katalog tytułów, jak i cały utalentowany zespół. Niestety, najnowsze informacje nie napawają optymizmem.

Logo Osprey Games

Jak donosi branżowy serwis BoardGameWire, pod koniec września Osprey Games zwolniło wszystkich pracowników odpowiedzialnych wyłącznie za rozwój gier planszowych i karcianych. Co więcej, wydawnictwo w ostatniej chwili odwołało swoje stoisko na zbliżających się wielkimi krokami targach SPIEL w Essen. To ogromny cios dla społeczności i fanów gier wydawanych przez Osprey Games, a tych w katalogu jest niemało.

Problemy z prawami autorskimi

Zamiast sprzedać sprawnie funkcjonujący dział, Bloomsbury poszukuje teraz kupca wyłącznie na same prawa do portfolio gier. Sytuację mocno komplikują jednak umowy z poszczególnymi projektantami. Z nieoficjalnych źródeł wynika, że kontrakty te mogą blokować wyrywkowe przenoszenie praw wydawniczych na strony trzecie.

Okładka Odins Raven's z widocznym logo nagrody UK Games Expo Awards 2016

Zobacz również: Odin’s Ravens (Kruki) – Hugin i Munin w jednym stali domu… (recenzja)

Co z nadchodzącymi premierami?

Rzecznik Bloomsbury uspokaja, że gry zaplanowane na ten miesiąc – w tym wyczekiwane Undaunted 2200: Revolution oraz Upland & Prairie – ukażą się zgodnie z planem. Obecne na rynku tytuły są ponoć „dobrze zatowarowane”, choć firma nie planuje w tej chwili żadnych dodruków. Los licznych projektów, które znajdowały się na różnych etapach rozwoju, pozostaje jednak wielką niewiadomą.

źródło: BGG/BoardGameWire

Jeśli warcaby można uznać za pełnoprawną grę planszową, to właśnie one były pierwszą „grą bez prądu”, którą poznałem, polubiłem i do dziś nie odmówię partyjki. W dzieciństwie zagrywałem się także w planszówki i karcianki, które były dodawane do „Kaczora Donalda”. Do dziś mam klika w swojej kolekcji. Jako statystyczny polak uwielbiam rosół, schabowe i gry z mechaniką deckbuildingu. Zawodowo copywriter, ale w zupełnie innej branży, a prywatnie szczęśliwy mąż i ojciec. Bez końca mogę oglądać sport w TV, a szczególnie piłkę nożną, siatkówkę, MMA i snookera.

Zobacz również...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *