Twórcy „Wojny o Pierścień” zapowiadają KAIJU: War of the Yōkai

Udostępnij
CZAS CZYTANIA: 2 min
Przeczytaj mi ten tekst

Wydawnictwo Devir ogłosiło swój najnowszy, ambitny projekt – KAIJU: War of the Yōkai. Za jego opracowaniem stoją Marco Maggi oraz Francesco Nepitello, czyli duet odpowiedzialny za takie hity jak Dune: Wojna o Arrakis czy Wojna o Pierścień (stworzona we współpracy z Roberto Di Meglio). Tym razem, przy najnowszym projekcie, do wspomnianej dwójki projektantów dołączył Michele Garbuggio. Za oprawę graficzną Kaiju odpowiada Enrique Fernandez.

fragment okładki gry KAIJU War of the Yokai

KAIJU: War of the Yōkai to strategiczna gra kooperacyjna przeznaczona dla 1 do 5 graczy, osadzona w unikalnym, fantastycznym świecie Kemushi Saga. Rozgrywka, obliczona na solidne 120 do 240 minut, rzuci graczy w sam środek desperackiej walki o przetrwanie krainy.

Uczestnicy przejmą dowodzenie nad Wielkimi Miastami, z których każde dysponuje unikalnymi atutami i zasobami. Zadaniem graczy jest ścisła współpraca w starciach z niszczycielskimi zastępami Yōkai, obrona ocalałych wiosek oraz przeczesywanie pustkowi, by powstrzymać tajemnicze Spaczenie Wielkiego Ducha i przywrócić naturalną równowagę.

okładka gry KAIJU War of the Yokai

Wyzwanie w trzech rozdziałach

Rozgrywka podzielona jest na trzy ściśle powiązane ze sobą rozdziały:

  • Rozdziały 1 i 2: To faza przygotowań i budowania obrony. Gracze starają się powstrzymać napór zastępów Yōkai wyłaniających się z Wielkiego Lasu. W tym samym czasie wykonują akcje i wykorzystują swoje zasoby, aby chronić ocalałe Wioski przed zniszczeniem, wysyłać Powierników Kryształów przez krainy nawiedzone przez duchy w poszukiwaniu starożytnych Kamieni Iwakura oraz zbierać dary duchów.
  • Rozdział 3: Wielka kulminacja. Na planszy pojawia się wybrane na początku gry potężne Kaiju – dawny duch Bitoku skażony ludzką ambicją. Gracze muszą wspólnie stawić czoła bestii i pokonać ją, zanim skończy się czas, a potwór całkowicie i nieodwracalnie ulegnie Spaczeniu.

Premiera została zaplanowana na 2027 rok.

źródło: Devir/BGG

Jeśli warcaby można uznać za pełnoprawną grę planszową, to właśnie one były pierwszą „grą bez prądu”, którą poznałem, polubiłem i do dziś nie odmówię partyjki. W dzieciństwie zagrywałem się także w planszówki i karcianki, które były dodawane do „Kaczora Donalda”. Do dziś mam klika w swojej kolekcji. Jako statystyczny polak uwielbiam rosół, schabowe i gry z mechaniką deckbuildingu. Zawodowo copywriter, ale w zupełnie innej branży, a prywatnie szczęśliwy mąż i ojciec. Bez końca mogę oglądać sport w TV, a szczególnie piłkę nożną, siatkówkę, MMA i snookera.

Zobacz również...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *