Trefl prezentuje bokserską grę „Tiger”. Wejdź na planszówkowy ring! 

Udostępnij
CZAS CZYTANIA: 2 min
Przeczytaj mi ten tekst

Nowość od wydawnictwa Trefl to prawdziwa gratka dla fanów boksu i dynamicznych gier z dużą dozą bezpośredniej interakcji. Na rynek trafiła właśnie karcianka „Tiger”. Tytuł ten nie jest przypadkowy – grze patronuje legendarny polski pięściarz, Dariusz Michalczewski, zdobywca pasów mistrza świata federacji WBO, WBA i IBF w kategorii półciężkiej oraz WBO w kategorii junior ciężkiej.
Tiger - okładka gry planszowej

Za projekt gry odpowiada Adam Świerszcz. „Tiger” to tytuł przeznaczony wyłącznie dla dwóch osób (od 8. roku życia), co idealnie oddaje charakter bokserskiego pojedynku. Pojedyncze starcie wg informacji wydawcy zamyka się w ok. 30–45 minutach, więc to świetna propozycja także na szybki, emocjonujący rewanż.

Tiger karty w ręku

O co w tym chodzi?

Rozgrywka opiera się na umiejętnym zagrywaniu kart akcji. Kluczem do sukcesu jest odpowiednie poruszanie się po ringu, stosowanie uników, wyczerpywanie przeciwnika i kontrolowanie własnej wytrzymałości. Aby zwyciężyć i zdobyć przewagę w rundach, gracze muszą wykazać się zmysłem taktycznym i wyczekać na ten jeden, idealny moment do zadania decydującego ciosu.

Tiger elementy gry planszowej

Ciekawostki i wydanie

Pod względem wykonania gra ma do zaoferowania kilka ciekawych elementów. Oprócz talii kart w pudełku znajdziemy dwa pionki bokserów. Dodatkowym smaczkiem, który na pewno docenią fani sportu, są karty zawierające ciekawostki z życia i niezwykłej, zawodowej kariery Dariusza Michalczewskiego.

Wydanie ma kilka języków, moim zdaniem również nie są one przypadkowo dobrane, ponieważ oprócz polskiej wersji „Tiger” jest dostępny po niemiecku i węgiersku.

Zawartość gry:

  • 2 pionki z podstawkami
  • 28 kart akcji podstawowych
  • 28 kart akcji specjalnych
  • plansza ringu
  • tor rund
  • tor wytrzymałości zawodników
  • 10 żetonów
  • instrukcja

Gra jest już dostępna w sprzedaży, więc jeśli macie ochotę na bokserski pojedynek na planszy, możecie sprawdzić tę grę w praktyce!

źródło: wydawnictwo Trefl

Jeśli warcaby można uznać za pełnoprawną grę planszową, to właśnie one były pierwszą „grą bez prądu”, którą poznałem, polubiłem i do dziś nie odmówię partyjki. W dzieciństwie zagrywałem się także w planszówki i karcianki, które były dodawane do „Kaczora Donalda”. Do dziś mam klika w swojej kolekcji. Jako statystyczny polak uwielbiam rosół, schabowe i gry z mechaniką deckbuildingu. Zawodowo copywriter, ale w zupełnie innej branży, a prywatnie szczęśliwy mąż i ojciec. Bez końca mogę oglądać sport w TV, a szczególnie piłkę nożną, siatkówkę, MMA i snookera.

Zobacz również...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *